Krzyk. Płacz. Rzucanie przedmiotami. Uderzanie. Próba ucieczki. Zatykanie uszu. Dziecko, z którym nagle zupełnie nie można się porozumieć.

Dla osoby patrzącej z boku sytuacja może wyglądać jak potężna „histeria”.

„Przecież nic takiego się nie stało”.

„Nie może tak reagować tylko dlatego, że zmieniła się droga do przedszkola”.

„Trzeba mu pokazać, że krzykiem niczego nie osiągnie”.

Tyle że w przypadku meltdownu nie chodzi o osiągnięcie czegokolwiek.

Dziecko nie urządza sceny.

Jego układ nerwowy właśnie przestał sobie radzić z tym, co się dzieje.

Czym właściwie jest meltdown?

National Autistic Society definiuje meltdown jako intensywną reakcję na sytuację, która stała się dla osoby autystycznej przytłaczająca. Dochodzi wtedy do czasowej utraty kontroli nad zachowaniem. Może ona przejawiać się krzykiem, płaczem czy wybuchem słownym, ale również zachowaniami fizycznymi, np. kopaniem, gryzieniem czy uderzaniem. 

To bardzo ważne:

meltdown nie jest niegrzecznym zachowaniem.

Nie jest też tym samym co napad złości związany z tym, że dziecko czegoś chce i próbuje osiągnąć określony rezultat.

Meltdown jest przede wszystkim reakcją na przeciążenie. NHS również wskazuje, że do utraty kontroli może dochodzić wtedy, gdy autystyczne dziecko czuje się bardzo przytłoczone lub zdenerwowane. 

„Ale przecież chodziło tylko o niebieski kubek…”

To zdanie dobrze pokazuje, jak łatwo dorosłym pomylić ostatnią kroplę z przyczyną.

Wyobraźmy sobie dziecko, które rano źle spało.

Potem trzeba było szybko wyjść z domu.

W przedszkolu było wyjątkowo głośno.

Ktoś przesunął jego ulubioną zabawkę.

Były zajęcia w innym pomieszczeniu niż zwykle.

Koszulka od rana drapie w szyję.

Na obiad pojawiło się coś o intensywnym zapachu.

A na koniec pani podaje zielony kubek zamiast tego, z którego dziecko zawsze pije.

I następuje eksplozja.

Dorosły widzi:

„Awantura o kubek”.

A być może należałoby zobaczyć:

„Układ nerwowy, który przez kilka godzin radził sobie najlepiej, jak potrafił, aż w końcu przekroczył swoją granicę”.

National Autistic Society zwraca uwagę, że przed meltdownem często można zaobserwować narastające oznaki przeciążenia, określane czasem jako rumble stage

Co może prowadzić do meltdownu?

Nie istnieje jedna lista pasująca do każdego dziecka.

Przeciążenie może wynikać z hałasu, intensywnego światła, tłumu czy innych bodźców sensorycznych. Znaczenie mogą mieć zmiany, nieprzewidywalność, trudności komunikacyjne, zmęczenie, napięcie emocjonalne czy nagromadzenie wielu wymagań.

Dlatego NHS rekomenduje m.in. dostosowanie poziomu światła i hałasu, dbanie o znane dziecku rutyny oraz możliwie wczesne uprzedzanie o zmianach. 

I właśnie dlatego w pracy z dzieckiem pytanie:

„Jak zatrzymać meltdown?”

często jest mniej użyteczne niż:

„Co sprawiło, że jego układ nerwowy znalazł się w tym miejscu?”

Meltdown czy „histeria”?

Z zewnątrz mogą wyglądać podobnie. Mechanizm jest jednak inny.

W klasycznym napadzie złości zachowanie może mieć określony cel: dziecko czegoś chce, czegoś nie chce albo protestuje przeciwko granicy.

Podczas meltdownu dziecko jest przeciążone i traci możliwość skutecznego regulowania swojego zachowania. Próba przekonywania, negocjowania czy wygłaszania wykładu o konsekwencjach może więc w szczycie przeciążenia zwyczajnie nie zadziałać.

To nie znaczy oczywiście, że dzieci w spektrum nigdy się nie złoszczą, nie protestują ani nie testują granic.

Oczywiście, że to robią.

Są dziećmi.

Nie każde trudne zachowanie dziecka autystycznego jest meltdownem. Dlatego tak ważna jest obserwacja funkcji zachowania i kontekstu, zamiast automatycznego przyklejania etykiety.

Co robić, kiedy meltdown już trwa?

Pierwszy cel brzmi:

bezpieczeństwo i zmniejszenie przeciążenia.

Nie wychowanie.

Nie rozmowa o zasadach.

Nie udowodnienie dziecku, kto ma rację.

Jeżeli możemy, ograniczamy bodźce. Ściszamy otoczenie, zmniejszamy liczbę osób, tworzymy bezpieczną przestrzeń. Mówimy spokojnie i niewiele. Dajemy dziecku czas.

National Autistic Society rekomenduje przede wszystkim stworzenie spokojniejszej, bezpiecznej przestrzeni, ograniczenie hałasu i światła oraz danie osobie czasu na dojście do siebie. 

NHS-owe materiały dla rodziców zalecają także prostą komunikację, pojedyncze komunikaty i czas na ich przetworzenie. 

Zamiast więc:

„Natychmiast przestań krzyczeć, uspokój się, przecież nic się nie dzieje, powiedz mi, dlaczego tak robisz!”

czasem znacznie więcej daje:

„Jestem tutaj. Jesteś bezpieczny.”

I cisza.

A jeśli dziecko bije, gryzie albo rzuca przedmiotami?

Zrozumienie przyczyny zachowania nie oznacza zgody na zrobienie krzywdy sobie lub komuś innemu.

Jeżeli podczas meltdownu pojawiają się zachowania niebezpieczne, dorosły musi zadbać o bezpieczeństwo: usunąć niebezpieczne przedmioty, odsunąć inne dzieci, ograniczyć dodatkowe bodźce i zabezpieczyć przestrzeń.

Natomiast moment największego przeciążenia zwykle nie jest dobrym czasem na naukę nowych umiejętności.

Uczymy regulacji wtedy, kiedy dziecko jest w stanie się uczyć.

Co dzieje się po meltdownie?

To także ważny etap.

Po tak intensywnym przeciążeniu dziecko może potrzebować czasu, ciszy i odpoczynku. Niektóre dzieci będą chciały się przytulić, inne przeciwnie – potrzebują przestrzeni. Nie ma jednej prawidłowej reakcji.

I właśnie wtedy szczególnie niepotrzebne są wstyd i komunikaty:

„Widzisz, co zrobiłeś?”

„Wszyscy na ciebie patrzyli”.

„Jesteś już duży, a tak się zachowujesz”.

Najpierw wracamy do równowagi.

Dopiero później, jeżeli możliwości dziecka na to pozwalają, możemy spokojnie zastanowić się nad tym, co się wydarzyło.

Najważniejsza praca odbywa się przed meltdownem

I tutaj zaczyna się właściwa terapia.

Obserwujemy.

Co wydarzyło się wcześniej?

Czy pojawiają się powtarzalne wyzwalacze?

Jak dziecko sygnalizuje narastające napięcie?

Czy zaczyna więcej stimmować? Zatyka uszy? Chodzi w kółko? Wycofuje się? Staje się bardziej pobudzone? Przestaje odpowiadać?

Czy możemy nauczyć je wcześniej komunikować:

„za głośno”,

„przerwa”,

„nie chcę”,

„pomóż”,

„potrzebuję ciszy”?

Warto prowadzić obserwację sytuacji poprzedzających meltdown, ponieważ pozwala ona dostrzegać wzorce. Takie podejście zalecają również materiały NHS dla rodzin dzieci autystycznych. 

Dlaczego współpraca z rodzicami jest tak ważna?

Bo dziecko nie zostawia swojego układu nerwowego w szatni przedszkola.

Czasem rodzic mówi nam:

„Od dwóch dni bardzo źle śpi”.

A my dzięki tej jednej informacji wiemy, że dzisiaj jego możliwości radzenia sobie mogą być mniejsze.

Innym razem to my zauważamy:

„Przed trudniejszym momentem zawsze zaczyna chodzić w określone miejsce i zatykać uszy”.

Rodzic odpowiada:

„W domu robi dokładnie to samo”.

I właśnie wtedy zaczynamy rozumieć język konkretnego dziecka.

Dlatego dobra współpraca pomiędzy rodzicami, wychowawcami i terapeutami nie polega tylko na przekazywaniu informacji o tym, „czy dzisiaj było grzeczne”.

Interesuje nas:

co mu pomaga, co je przeciąża, jak komunikuje napięcie i jak możemy wspólnie pomóc mu wcześniej wrócić do regulacji.

Jak pracujemy z meltdownami w Połącz Kropki?

Z niejednym meltdownem już sobie w Kropkach radziliśmy. I nie będę udawać – to bywa naprawdę wymagające.

Ale jest też ogromna satysfakcja i ulga, kiedy widzimy, że potrafiliśmy pomóc dziecku przejść przez bardzo trudny moment i odzyskać poczucie bezpieczeństwa.

Nie chodzi nam jednak o to, żeby nauczyć dziecko:

„nie wolno ci mieć meltdownu”.

Chcemy, żeby z czasem coraz lepiej rozumiało własne sygnały, potrafiło komunikować potrzeby i poznawało sposoby regulacji odpowiednie właśnie dla niego.

Dlatego współpracują wychowawcy, terapeuci i rodzice. Obserwujemy zachowanie dziecka w różnych sytuacjach, wymieniamy informacje, szukamy wzorców i dopasowujemy środowisko oraz strategie wsparcia.

Bo każde dziecko ma trochę inny układ nerwowy.

I każde potrzebuje trochę innego klucza.

Zamiast pytać: „Jak go uspokoić?”

Spróbujmy czasami zapytać:

„Co jego układ nerwowy próbuje mi właśnie powiedzieć?”

Może:

„Jest za głośno”.

„Nie rozumiem, co się teraz wydarzy”.

„Jestem zmęczony”.

„Tych zmian było dzisiaj za dużo”.

„Nie potrafię powiedzieć, czego potrzebuję”.

Albo po prostu:

„Już nie daję rady”.

I wtedy dziecko najbardziej potrzebuje nie oceny.

Potrzebuje dorosłego, który potrafi zobaczyć coś więcej niż zachowanie.

Bo za zachowaniem zawsze jest dziecko.

A od zrozumienia tego dziecka zaczynamy zawsze łączyć kropki….

Źródła:

Artykuł został przygotowany w oparciu o materiały National Autistic Society oraz brytyjskiego NHS, dotyczące meltdownów, przeciążenia i wspierania dzieci autystycznych. 

National Autistic Society – Meltdowns: a guide for all audiences
NHS – Supporting an autistic child
NHS Autism Space – communication and meltdowns

Przeczytaj również

Kontakt

Nasza placówka została przygotowana z największą dbałością o komfort i bezpieczeństwo dzieci. Lokal spełnia wszystkie wymogi architektoniczne, sanitarne oraz przeciwpożarowe, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa oświatowego i wytycznymi dla obiektów terapeutycznych.

Gwarantujemy dzieciom higieniczne warunki pobytu, stały nadzór opiekuńczy oraz bezpieczną i przemyślaną organizację przestrzeni, sprzyjającą rozwojowi i wyciszeniu.

Masz pytania? Chcesz umówić się na spotkanie adaptacyjne lub dowiedzieć się więcej o naszej ofercie? Jesteśmy do Twojej dyspozycji!

Połącz Kropki |
ul. Komorowska 48A, Nadarzyn

Tel.: +48 660 482 079
E-mail: biuro@polaczkropki.eu
Godziny otwarcia: Poniedziałek - Piątek | 8.00 - 16.00

Połącz Kropki | Terapeutyczny Punkt Przedszkolny
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.