Od kilku dni trwa dyskusja wokół nagrania z koncertu Skolima, na którym obok artysty stoją dzieci, podczas gdy wykonywany jest utwór zawierający wulgaryzmy i seksualne aluzje.
Nie chcę dyskutować o Skolimie. Ani o disco polo. Ani o tym, kto czego słucha. Dorośli mogą słuchać, czego chcą. Jako psycholog chcę powiedzieć o czymś znacznie większym. O tym, czym karmimy dzisiaj głowy naszych dzieci.

Bo Skolim jest tylko jednym przykładem.
Jest TikTok. YouTube. Shorts. Muzyka. Gry. I niekończący się strumień treści, który dziecko może mieć w telefonie praktycznie 24 godziny na dobę.
Kilkulatki przewijają film za filmem, często bez żadnej kontroli. Nie wiedzą jeszcze, dlaczego coś jest śmieszne. Widzą za to milion wyświetleń, tysiące serduszek i ludzi, którzy się śmieją.

I dostają bardzo prosty komunikat: skoro wszyscy to oglądają, to chyba jest OK. A czasem wcale nie jest.
To może być agresja, upokarzanie innych, seksualizacja, wulgarny język, alkohol, papierosy czy narkotyki przedstawiane jako coś fajnego, zabawnego albo „dorosłego”. Niebezpieczne zachowania opakowane w atrakcyjny obrazek.

American Academy of Pediatrics zwraca uwagę właśnie na treści dotyczące przemocy, seksu i używek oraz zaleca rodzicom nie tylko kontrolowanie dostępu, ale przede wszystkim aktywne rozmawianie z dziećmi o tym, co widzą. Badania nad mediacją rodzicielską pokazują, że takie zaangażowanie może ograniczać część negatywnych wpływów mediów.

To samo dotyczy muzyki. Nastolatek po raz setny słyszy tekst, w którym kobieta jest przedmiotem, agresja oznacza siłę, seks nie ma nic wspólnego z relacją, a alkohol, joint czy inne używki są elementem świetnej zabawy. Czy jedna piosenka zmieni jego system wartości?

Nie. I nie chcę uprawiać takiej pseudopsychologii. Ale dzieci i nastolatki nasiąkają kulturą, w której dorastają. Językiem. Normami. Obrazem kobiet i mężczyzn. Tym, co otoczenie przedstawia jako atrakcyjne, zabawne i normalne.

I są jeszcze gry. Po coś przecież istnieje PEGI.
Jeżeli na grze widnieje PEGI 18, to nie jest informacja „ta gra może być trochę trudniejsza”. To klasyfikacja mówiąca, że treść jest przeznaczona wyłącznie dla dorosłych. W tej kategorii mogą występować m.in. graficzna przemoc, zabijanie bezbronnych postaci czy bardzo mocny język. Sam PEGI zaleca rodzicom sprawdzanie klasyfikacji wieku, poznanie gry oraz korzystanie z kontroli rodzicielskiej. A mimo to kilkuletnie dzieci dostają dostęp do gier 16+ czy 18+.

I znowu słyszymy: „przecież to tylko gra”,
„przecież wie, że to nie jest naprawdę”, „wszyscy koledzy grają”. Dla mnie „wszyscy” nie jest kategorią wychowawczą.

WHO pokazuje zresztą, jak ogromną częścią życia młodych ludzi stał się świat cyfrowy: 34% badanych nastolatków gra codziennie, a 11% wykazuje symptomy problematycznego korzystania z mediów społecznościowych.
I dlatego nie zgadzam się z argumentem: „przecież dziecko tego nie rozumie”. No właśnie. Czasem jeszcze nie rozumie. Ale słyszy, widzi i powtarza. Obserwuje reakcje innych. Uczy się, co wywołuje śmiech, lajki i zainteresowanie.

I tutaj zaczyna się nasza odpowiedzialność.
Nie chodzi mi o wychowywanie dzieci pod kloszem. Nie uchronimy ich przed wszystkim. Im są starsze, tym mniej mamy nad tym kontroli.
Ale możemy być filtrem, zanim algorytm stanie się wychowawcą naszego dziecka. Możemy sprawdzić PEGI. Posłuchać playlisty. Zobaczyć, kogo dziecko ogląda na YouTubie. Usiąść obok podczas TikToka. Zapytać nastolatka: „Słuchaj, a jak ty właściwie rozumiesz ten tekst? Rozmawiać. Wyjaśniać. Stawiać granice.
I piszę to również jako mama, która sama popełniała błędy. Dzisiaj widzę po własnych dzieciach, jak potężny jest wpływ internetu, muzyki, gier i rówieśników. Widzę też, że w pewnych momentach sama zaczęłabym ograniczać i filtrować te treści wcześniej i bardziej konsekwentnie.

Dlatego rodzicom młodszych dzieci powiedziałabym dzisiaj: nie czekajcie. Interesujcie się tym światem, zanim stanie się światem, do którego przestaniecie mieć dostęp.
Nie wszystko, co popularne, jest odpowiednie dla dziecka. Nie wszystko, przy czym dziecko się śmieje, jest dla niego dobre. Nie każda gra jest dla każdego wieku. I nie wszystko, czego dziecko jeszcze nie rozumie, jest przez to obojętne.

Problemem nie jest tylko Skolim. Problemem jest świat, w którym dzieci mają niemal nieograniczony dostęp do treści tworzonych dla dorosłych, a my, dorośli, coraz częściej przestajemy być filtrem.

Przeczytaj również

Kontakt

Nasza placówka została przygotowana z największą dbałością o komfort i bezpieczeństwo dzieci. Lokal spełnia wszystkie wymogi architektoniczne, sanitarne oraz przeciwpożarowe, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa oświatowego i wytycznymi dla obiektów terapeutycznych.

Gwarantujemy dzieciom higieniczne warunki pobytu, stały nadzór opiekuńczy oraz bezpieczną i przemyślaną organizację przestrzeni, sprzyjającą rozwojowi i wyciszeniu.

Masz pytania? Chcesz umówić się na spotkanie adaptacyjne lub dowiedzieć się więcej o naszej ofercie? Jesteśmy do Twojej dyspozycji!

Połącz Kropki |
ul. Komorowska 48A, Nadarzyn

Tel.: +48 660 482 079
E-mail: biuro@polaczkropki.eu
Godziny otwarcia: Poniedziałek - Piątek | 8.00 - 16.00

Połącz Kropki | Terapeutyczny Punkt Przedszkolny
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.